|
Obozy letnie na Kalwarii Pacławskiej stały się dla przemyskiej Grupy Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża wieloletnią tradycją. Co roku na początku sierpnia wyruszamy, by zdobyć kalwaryjskie szlaki, odpocząć i nauczyć się nowych rzeczy. Poznajemy nowe metody pomocy poszkodowanym, przygotowując się tym samym do odpustu – najbardziej wymagającego zabezpieczenia w ciągu roku. Zainteresowanie obozem jest ogromne, przede wszystkim ze względu na świetną atmosferę i zgranie grupy.
Co roku kadra złożona ze starszych ratowników zaskakuje uczestników. Bardzo ciekawe pozoracje, wymagające zajęcia sportowe, dyscyplina oraz podział obowiązków sprawiają, że obozowicz uczy się odpowiedzialności i pracy w grupie.
Tygodniowy obóz mamy rozplanowany tak, że nie ma czasu na nudę. Rozpoczynamy go całodniowym rozbijaniem namiotów oraz przygotowaniem sprzętu potrzebnego do szkoleń. Dzień obozowicza wygląda mniej więcej tak: 7.00 pobudka, 7.05 zaprawa poranna, 9.00 – 13.00 zajęcia dydaktyczne, 13.00 – 14.30 przerwa na obiad, 14.30 – 17.30 znowu zajęcia teoretyczne i praktyczne. Wieczorem zajęcia sportowe, podsumowanie dnia, seans pod chmurką, karaoke lub dyskoteka. Zajęcia i wykłady prowadzone są przez starszych ratowników, którzy przekazują nam swoje doświadczenie i bardzo chętnie odpowiadają na wszystkie pytania. W czasie zajęć zapoznaliśmy się z aspektami prawnymi udzielania pierwszej pomocy, bezpieczeństwem ratownika i powtórzeniem wiadomości z kursu szesnastogodzinnego. Następnie udostępniono nam sprzęt ratowniczy, którym dysponuje grupa. Naukę pomocy poszkodowanym rozpoczęliśmy od wstępnej diagnozy ratowniczej. Mierzyliśmy podstawowe parametry życiowe ze sprzętem i bez jego użycia. Poznaliśmy różnice w postępowaniu z poszkodowanymi urazowymi i nieurazowymi, ćwiczyliśmy ewakuacje poszkodowanych na deskach ortopedycznych, segregację TRIAGE. Poznaliśmy zasady pracy w Polowym Punkcie Medycznym oraz obsługę łączności bezprzewodowej. Kadra zadbała o to, żebyśmy byli gotowi do pracy w każdych warunkach, zorganizowali więc dwie akcje nocne. Jedna polegała na przeszukaniu pola namiotowego w trzech kilkuosobowych grupach i transport poszkodowanych do PPM–u, druga była improwizacją wypadku samochodowego. Tutaj ćwiczyliśmy TRIAGE, koordynacje działaniami i transport do PPM-u.
Znajdujemy też czas na odpoczynek i zabawę. Bierzemy udział w zawodach sportowych, organizujemy dyskoteki, kabarety i karaoke. Rywalizujemy z kadrą w grze w piłkę siatkową oraz rugby. W tym roku zmierzyliśmy się w sześcioboju, na który składało się między innymi szukanie rozwieszonych w lesie wstążek z hasłami.
Obóz na Kalwarii kończy się egzaminem, do którego przygotowujemy się cały tydzień. Egzamin zdają zarówno młodzi wolontariusze, jak i starsi, będący na stażu kandydackim do Grupy. Składa się on z dwóch części. Pierwszą zdają wszyscy. Polega ona na przeprowadzeniu RKO. Druga część to pozoracje. Kandydaci zdawali pojedynczo i mieli poszkodowaną kobietę z urazem uda. Starsi, podzieleni na dwuosobowe grupy, oceniani byli również pod kątem zdolności przywódczych. Zadanie było utrudnione, ponieważ w dwuosobowym patrolu dowódca musi zarówno koordynować pracę i udzielać pomocy poszkodowanemu. Przypadki były dwa i nieco bardziej skomplikowane. Egzaminy zdali wszyscy, co zdarzyło się pierwszy raz w historii obozów szkoleniowych GR PCK Przemyśl. Ponadto wyniki były powyżej oczekiwań.
Miłym akcentem po ogłoszeniu wyników było uroczyste wręczenie przez Szefa Grupy i jego zastępcy pamiątkowych dyplomów dla uczestników obozu oraz stopni ratowniczych koleżance Sylwii Kruk i koledze Pawłowi Wrotnemu
11 sierpnia rozpoczął się Wielki Odpust Kalwaryjski i tym samym zaczęła się ciężka praca. Zgodnie z grafikiem od rana do wieczora mieliśmy dyżury w kilkuosobowych patrolach na placu kościelnym, dróżkach i w Polowym Punkcie Medycznym (ośmiogodzinne dyżury przez całą dobę). W tym roku pogoda nie dopisała, było więc trochę mniej ludzi. Z drugiej strony po deszczach bardzo niebezpiecznie zrobiło się na kalwaryjskich dróżkach. Zostały na nie wysłane wszystkie dostępne patrole i przez kilka godzin ratownicy pomagali pielgrzymom bezpiecznie przechodzić po stromych ścieżkach. Poszkodowanych było mniej niż zwykle – zazwyczaj były to kontuzje kończyn dolnych, omdlenia czy problemy z ciśnieniem. Podsumowując jednak w tych ekstremalnych warunkach poradziliśmy sobie całkiem nieźle.
Pobyt na Kalwarii odpręża i uczy. Sprawia, że stajemy się dojrzalsi i bardziej odpowiedzialni. Możemy się spełnić w tym, co robimy, bo na Kalwarii zawsze się coś dzieje i zawsze ktoś potrzebuje pomocy. To niezapomniane przeżycie, kiedy spotykamy się z przyjaciółmi z grupy, z którymi nie widzieliśmy się cały rok. Każdy uczestnik potwierdzi, że grupa nie istnieje bez dobrych kontaktów między tworzącymi ją osobami. I tak jest w naszym przypadku, kiedy pracujemy z ludźmi, których znamy i lubimy. Razem pomagamy i razem się uczymy.
Tekst Emilia Wilgucka
Zdjęcia Łukasz Szaruga
|